Poza klasyfikacją – Kolega Informatyk.

Podpięte pod Słowniczek Sprzedawcy, ale tak naprawdę, to wymyka się wszelkim klasyfikacjom, bo nie przychodzi do sklepu, a mimo to jest członem.
Mityczna bestia. Każdy pracujący w mojej branży Sprzedawca walczy z jego zgubnym wpływem na niewinne umysły klientów. Dlaczego? Bo najczęściej kończy się na tym, że Kolega Informatyk pieprzy jak potłuczony, a załoga sklepu zbiera, bo mówi coś innego.

Nie każdy ma obowiązek znać się na wszystkim. Jeśli się zna, to najczęściej nie chodzi po sklepach, nie kupuje komputerów, tylko zajmuje się, nie wiem, wyjaśnianiem okoliczności katastrof lotniczych, parówkami, czy coś równie emocjonującego. Jeśli jednak ktoś się średnio zna, to szuka pomocy, gdzie tylko ją może uzyskać. Nic w tym złego, bo poinformowany klient, to łatwiejsza rozmowa. Co jednak zrobić, kiedy osoba informująca klienta, jest święcie przekonana, że ma rację, nawet jeśli jej nie ma?

W tym miejscu do akcji wkracza najczęściej Kolega Informatyk. Ktoś, kto wiedzę jakąś tam ma, ale zazwyczaj, kończy się ona na latach 90 poprzedniego stulecia, albo jeszcze lepiej, na czasach, które w Związku Radosnym nazywali “czasem pierestrojki”. Problem niesamowity, bo jak się taki uprze i nakładzie klientowi do głowy “kocopołów”, to zadanie mam bardzo mocno utrudnione.

Przykładów jest mnóstwo, ale przytoczę tylko dwa.
Najbardziej kuriozalny, który zapadł mi w pamięć, miał miejsce końcem zeszłego roku. Przyszła Pani, uzbrojona w karteczkę od Kolegi Informatyka. Po zapoznaniu się z zawartością tejże, okazało się, że sprzęt w zasadzie ok, tylko że został zastąpiony nowszym modelem, oferującym większe możliwości i, zaskakująco, tańszym o jakieś 100 złotych polskich. Zaproponowałem Pani komputer, który dawał więcej, był tańszy i generalnie lepiej zrobiony.
Reakcja Pani była, rzecz jasna, do przewidzenia. Kategorycznie odmówiła zakupu komputera innego niż ten, który wskazał Kolega Informatyk. Żadna ilość próśb, argumentów, prób pokazania różnic nie pomogła. Pani z uporem trzymała się swojego, mimo, że nie miała racji. Kiedy już do transakcji doszło i sprzedałem komputer, który teoretycznie różnicy nie robił, ale miałem lepszy i tańszy, spytałem Panią o możliwość kontaktu z tą mityczną bestią. Oczywiście nie dało się. Zniknął jak kamfora. Szkoda, że nie da się porozmawiać z takim. Może dałbym radę wybadać skąd człowiek bierze informacje na ten temat.

Drugi przykład, już wcześniej opisywany, to Informatyk z Uniwersytetu. Człowiek, który posiadając zaplecze i umiejętności jakie posiada – nie znalazł folderu na pulpicie. Szczegóły TUTAJ.

Mam nadzieję, że kiedyś uda się dorwać takiego. Wiwisekcja będzie zabawna.

 

INNI PACJENCI W RAMACH SŁOWNICZKA SPRZEDAWCY:
CWANIAK
PYTAJEC
PREZES