Słowniczek Sprzedawcy – Klient P**da

Dzisiaj wyjątkowo przewrotnie i mocno kontrowersyjnie. Klient, którego inaczej nazwać się nie da występuje w, zaskakująco, dwóch odmianach.

Ja wiem, że długo nie pisałem, ale jak to zwykle w życiu bywa, coś wypadło. DO RZECZY!

Klient P**da, bo jak mówiłem nie da się tego inaczej określić ma dwie odmiany.

Odmiana pierwsza – zwyczajna. Najczęściej osobnik męski, choć i żeńskie się trafiają. Połączenie mamałygi z ciumciokiem, z lekką nutką pierdoły. Niezdecydowaniem dorównujący Pannie, co to chciałaby, a jednak się boi. Nie wie z czym przychodzi, nie wie czego chce, czasem, nawet zaryzykuję, nie wie jak się nazywa. Jednym słowem – dupa patentowana, która łazi i sprzedawcom krew psuje.

Odmiana druga i kontrowersyjna, to P**da jadowita. Najczęściej samica, z odmiany feministycznie agresywnej. Ułożona jak posłanka Pawłowicz, kulturalna jak Andrzej Lepper, niech mu ziemia lekką będzie, ugodliwa, jak rozjuszony byk na karuzeli. Ktoś skrajnie denerwujący, przekonany z betonową pewnością o własnej racji.  Jednym słowem – P**da.
Do tego osobnika nie da się podejść ani prośbą, ani groźbą, ani bokiem. Jest jak naprawdę dobry gracz w CS:GO, który ma przygotowane reakcje na każdą jedną możliwość. Tyle, że gracze najcześciej nie zwalają winy na patriarchat, kulturę gwałtu i konieczność postawienia przed Trybunałem w Norymberdze każdego posiadacza penisa. Toleruje czasem własne potomstwo, ale męskie osobniki zazwyczaj trafiają do wersji zwyczajnej, którą opisałem powyżej.
A. Bo bym zapomniał. Osobniki te, WSZYSTKIE, bez wyjątku, mają stopień magistra conajmniej z Ciężkich Informacyjnych Praw Administracyjnych, w skrócie…
pouczają każdego, na każdym kroku, z Rzecznikiem Praw Konsumenta włącznie.
Jedyny sposób na ratowanie się przed atakiem apopleksji to posiadanie wydrukowanego tekstu jednolitego ustawy, na którą się w danej chwili P**da powołuje. Nawet znać jej nie trzeba. Spokojnie. Ona też jej nie zna. Myśli, że dzięki technikom zastraszania uzyska wszystko, co tylko sobie zamierzy i sprzedawca ma się w pokłonach ugiąć jak demokracja przed Dobrą Zmianą (tfu!) Prędzej się z ministrem Antonim dogadasz w sprawach dendrologicznych niż z tym osobnikiem.
Unikać, bo tylko krwi napsuje, wygrać się z tym nie da i nie ważne, jak bardzo ci się wydaje, że prawo jest po twojej stronie, to pamiętaj, że wszelkie dyskusje z P**dą jadowitą, są jak próby żonglowania gównem. Na początku bałagan i smród, a potem, jak już nawet osiągniesz poziom mistrzowski, to i tak nie ma się czym chwalić.