Sprzedawca Radzi – Ale tak szczerze… Po co ci to SSD?

Zastanawiające jest dla mnie czasem to, że klienci chcą konkretnej funkcji, czy części w komputerze, który chcą u mnie kupić, nie mając przy tym pojęcia nie tylko o tym co to tak właściwie jest, a do tego nie wiedzą, czy w ogóle im się to do czegoś przyda. Tak właśnie jest z dyskami SSD. Ja rozumiem, ale czy naprawdę musisz go mieć?

Dyski SSD, z angielskiego Solid State Drive, to urządzenia magazynujące dane, które, w przeciwieństwie do tradycyjnych „talerzówek”, nie mają w środku ruchomych elementów. W szczegóły dotyczące budowy tego rozwiązania zagłębiać się nie będę, bo potencjalnego kupującego interesuje to tyle, co nagniotki ciecia z Centrali Nasiennej w Suwałkach. Nie ma to znaczenia, bo ważne jest tylko to, co powiedział Kolega Informatyk, a według niego ma być SSD i tyle. Szkoda tylko, że nie powiedział niedoświadczonemu klientowi, w czym się taki dysk może przydać.

Zalety SSD

Szybkość.

Dyski tego typu chodzą z prędkościami, o jakich dyskom klasycznym się nie śniło. Od momentu przyciśnięcia klawisza uruchamiania, do gotowości do pracy mija jakieś 10 sekund. Nie ma się co czarować, zaleta to bez dwóch zdań.

Gdzie się to przydaje?

Bez wątpienia graczom. Wczytywanie mapy w takim Skyrimie trwa czasem o 2/3 krócej niż w przypadku dysku klasycznego. Niby nic, ale radość jest. A poważnie, to niemal niezbędne to jest w czasie renderowania zmontowanego przez nas filmu, albo przy pracy z programami, które wymagają bardzo szybkiego przewalania danych. Słowem – profesjonalne zastosowania, albo wyczynowego mniej lub bardziej grania.

Odporność na wstrząsy.

Kolejna zaleta, o której dyski klasyczne mogą tylko pomarzyć. W czasie kopiowania danych, jeśli siła i umiejętności pozwalają, można komputerem wyposażonym w SSD – żonglować. Nie ma ruchomych elementów, więc nie ma mowy, żeby coś się uszkodziło z tytułu przeciążeń związanych z, zazwyczaj wredną, grawitacją. W przypadku talerzówek trzeba pamiętać, że mocniejsze kopnięcie w stół może skończyć się uszkodzeniem dysku, a szkoda by było, bo awarie spowodowane uderzeniami i wstrząsami w większości przypadków są nienaprawialne, a dane są nie do odzyskania bez udziału firm, które się tym zajmują i liczą sobie za usługę ciężkie tysiące złotych.

Gdzie się to przydaje?

Najczęściej z tego rozwiązania korzystają kierowcy, przedstawiciele handlowi, osoby szalenie zabiegane i aktywne. To rozwiązanie jest niezastąpione w momencie, kiedy w czasie pracy, kopiowania, czy działania jakiegokolwiek musimy komputer przenosić. Wiadomo, wynika to z powyższego, że na SSD będzie szybciej, ale jednak, nic się nie kopiuje natychmiast.

No ok, zalety są nie do przeskoczenia, więc Kolega Informatyk powiedział w sumie prawdę,

Wady SSD

Cena.

O ile szybkość jest bezcenna, to jednak w przeliczeniu na “złotepolskie”, to w niektórych przypadkach aż portfel płacze. Jeśli przeliczamy się w cenie za “godżibajt”, to ta sama pojemność w dysku klasycznym potrafi być dosłownie 8 razy tańsza. Porównajcie sami. Poniżej linki do dysków klasycznego i SSD o tej samej pojemności.

     hdd                             ssd

Żywotność.

W przeciwieństwie do dysków klasycznych, niektóre pamięci zastosowane w dyskach SSD mają ograniczoną ilość cykli zapisu. Nadal mówimy tu o pracy w latach, ale przy jednakowym, teoretycznym, idealnym traktowaniu, klasyczna talerzówka pożyje dłużej.

Tak naprawdę, to trzeba się wypośrodkować co tak naprawdę jest nam potrzebne. Jeśli potrzebujemy komputera, który działa w sposób wybitnie wyczynowy, jest ultraszybki i wszystko odpala się z prędkością pstryknięcia palcami, to bez SSD ani rusz, ALE…

Jeśli nasz komputer ma spełniać funkcję bardzo wypasionej technologicznie maszyny do pisania, to  czy ten ultraszybki dysk jest tak naprawdę niezbędny? Wiadomo, dobrze coś takiego mieć, ale czy nie szkoda trochę świetnej technologii marnować w sposób tak karygodny? Podpierając sie porównaniem motoryzacyjnym, do takiego kompa wkładać dysk SSD, to jak kupić najnowszego Lexusa tylko po to, by bułki z osiedlowego sklepu przywozić. Aż żal ściska za gardło.

Dlaczego to napisałem? Bo trafił mi się klient, który dla dziesięciolatki, do przeglądania “fejsika” szukał komputera z dyskiem SSD tylko dlatego, że mu kolega informatyk powiedział, że dysk taki a nie inny ma być. Oczywiście nie wyjaśnił po co, nie zastanowił się dlaczego, nie sprawdził, czy to konieczne. W takiej sytuacji klient przepłaciłby za coś, czego obdarowana nie wykorzystałaby w żaden sposób, ale to Sprzedawca zły, bo się nad tym problemem pochylił. Warto się nad tym zastanowić, bo nie zawsze doradzają nam lepsze rozwiązanie.