Bo pochwalić czasem trzeba. Reklamacja w sklepie Jula. Sprzedawca Radzi.

Sprzedawca Radzi - Jula

Oj. Aż się we mnie filozoficznie na lewą stronę przewróciło. Jak okazało się, że z przyczyn tutaj nieistotnych musiałem oddać coś do sklepu. Brrrrr. Moje podejście do zwrotów znacie, to że w polskim prawie coś takiego jak zwrot “bo tak” nie istnieje też pewnie wiecie. No i przyszła kryska… Jula czeka.  Sprzedawca musiał oddać. Dramat? No właśnie niekoniecznie.

To, że mi się w domu remont rozhuśtał na dobre nie jest tajemnicą. No i okazało się, jak zwykle w przypadku remontów, że nie ma przebacz, narzędzi brakło, trzeba było zakupić. No i zakupiłem sobie TAKĄ zabawkę. Wszystko fajnie, nie dałem też nie wiadomo jak dużo, więc powodów do zmartwień nie było. ALE…

Po powrocie do domu okazało się, że niestety urządzenie nie da rady z tym o co mi chodziło, no i rzecz jasna wyszło już po otwarciu pudełko-walizki. Załamanie. Ból. Filozoficzna rozkmina. Ja, Sprzedawca, od lat walczący o świadomie robienie zakupów… Dramat.

Ale cóż. Stało się, więc nie ma nad czym płakać. Patrzę w paragon, jest informacja, że przyjmują zwroty do 30 dni. Sprzęt raz nie uruchomiony, wyjęty z walizki i wsadzony spowrotem. Podreptałem do Juli, spytałem bardzo miłego i stanowczo zbyt zabieganego Sprzedawcę o szczegóły, co mi potrzebne, jak z terminami, co mam mieć, żeby nikomu jakoś przesadnie dnia nie psuć i dupy nie zawracać. Pan mnie poinformował i dzisiaj stało się.

Pokorny, niczym prezydent na Żoliborzu, podszedłem z rzeczoną walizką do lady bardzo miłej Pani z Punktu Obsługi Klienta. Grzecznie, jak aparatczyk przed awansem powiedziałem o co mi chodzi, zaraz po tym, że przywitałem się z Panią bardzo grzecznie. Jakie było moje zdziwienie, kiedy Pani bez zbędnych ceregieli zabrała się za oględziny sprzętu, którego nijak używać się nie da, by ślad nie pozostał. Kiedy się upewniła, że z “gumówkiem” wszystko ok, podsunęła mi papierek do podpisu, dała drugi i z uśmiechem odesłała mnie do kasy, żebym sobie mógł spokojnie kasę za sprzęt pozostawiony u niej odebrać.

Można? Można. Tu się pochwała należy, że Jula takie rzeczy bierze na klatę i odpowiednio szkoli swoich pracowników. Tam gdzie trzeba, tam ślę pokłony. Dzięki za naprawdę dobrą obsługę.

Co radzę jako Sprzedawca? Dwie rzeczy.
Po pierwsze – nie nadużywajcie dobroci sklepów i sprzedawców. W tym wypadku regulamin pozwalał na oddanie, a stan narzędzia nie sprawi, że będę miał jakąś przesadną czkawkę moralną za ten zwrot. Po drugie? Jak niestety trafi się sytuacja, że będzie trzeba oddać, to lepiej, żeby to było w Juli kupowane. Poważnie. I nie, nie jest to reklama, w żadnym razie. Dzielę się z dobrego serca, bo Jula na pewno mi nie zapłaciła.


W POPRZEDNICH ODCINKACH:
Relacja Live 14-05-2017
Relacja Live 07-05-2017
Sprzedawca Blog #2