Sprzedawca Blog

Typy klientów – Historyk

Życie każdego człowieka, to niepowtarzalna historia. Sposób, w jaki rozwijają się wydarzenia zależy od mnóstwa czynników. A to od mniej lub bardziej przemyślanych decyzji osobistych, układu gwiazd na niebie, czy w przypadku niektórych – stanu skupienia, bo wiadomo, że po pijaku różnie być może. Każdy, jeśli tylko posiada zdolność introspekcji może sobie przebieg swojego żywota zaklasyfikować do poszczególnych kategorii. Pozytywnych, jak stan portfela sprytnie rozpisującego kilometrówkę posła, neutralnych jak nieugotowane tofu, albo przerąbanych, podobnie to stanu, jaki ma mały drwal na dużej Syberii.

No i trafi się taki egzemplarz jak dzisiaj. Opowiada mi człowiek w dresie, z głosem przepitym jak już dawno nie słyszałem tak przepitego głosu, z wyziewem takim, że jakby nie ekran z pleksy, to pewnie bym zemdlał, a odporny raczej na takie zapachy jestem, jak to mu źle.

Dowiedziałem się, że w jego krótkim, acz barwnym życiorysie wydarzyło się wiele. Bardzo wiele. Na przykład, dowiedziałem się, że wczoraj zabalował. Nie mam najmniejszego zamiaru kreować się na detektywa na miarę możliwości Holmesa, ale tyle akurat wydedukowałem. Po zapachu między innymi. I po schodzącej ze ścian farbie. Matko i córko, facet walił jak namiot, w którym pędzili bimber, nieprzerwanie od 1984 roku. Dramat.

Do czego zmierzam – klient historyk, to stworzenie, które nieproszone, dzieli się stanowczo za dużą ilością informacji na swój temat. To nie jest tak, że typowy sklepowy „smalltalk” jest zabroniony, absolutnie. Sam rozmawiam z klientami w czasie trwania czynności tak prozaicznych jak wydzielanie produktu, czy wydawanie reszty. Wtedy cała wymiana ma swój rytm, którego ciszą zastąpić się nie da. Ale bez przesady. Żebym ja musiał słuchać o tym, jak w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, w czasie delegacji w Iraku, dwóch kierowników budowy zginęło czasie nielegalnego połowu ryb, przy użyciu agregatu i kajaka. Przysięgam, koleś mi to opowiadał chwilę przed napisaniem tego tekstu. Ja rozumiem, ubolewam nad tragedią, ale czy w czwartkowe przedpołudnie, w trakcie popełniania obowiązków służbowych ja muszę mieć te informacje?

Albo komentarz w sprawie tragedii, jaka spotkała dziewczę, które zmarło w wyniku porażenia prądem. W wannie. Z telefonem podłączonym do sieci elektrycznej. Dziewczę, zapewne przecudnej urody, miało zaledwie 17 lat. No i co ja mam w takim wypadku powiedzieć? Jak skomentować? Tak jak tutaj?

Klient historyk, to jeden z najmniej denerwujących i jednocześnie najbardziej uciążliwych klientów. Niby nic złego nie robi, ale jak się pół dnia, albo i cały dzień słucha dziamolenia na tematy, które mają ze mną tyle samo wspólnego, co Trybunał z legalnością, to wypompowanie psychiczne jest kolosalne.

Nie bądź jak Historyk. Nie bądź członem.

 

w poprzednim odcinku:
Typy klientów – Niezdecymbał
D/Gramatyka – opcja usłużno-wysłużno-usługowa
Zza Lady – Autopilot intelektualny

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *