Sprzedawca Blog

Typy klientów – Niezdecymbał

A może by tak, a może by nie… Ehhh…

Ten konkretny typ klienta wymaga odrobiny wprowadzenia.

Wyobraź sobie, że jesteś w staroszkolnym sklepie. Nie popylasz z koszyczkiem między regałami, tylko musisz odstać swoje w kolejce, Sprzedawca płci każdej jednej, musi obsłuzyć tych przed tobą, kiedy przyjdzie Twoja kolej, to cała uwaga tego ludzia zza lady jest skupiona na tobie. I wtedy mówisz co Ci trzeba, dostajesz, płacisz i po transakcji. Ja wiem, że opisywanie tego nie ma dla większości z Was większego sensu, ale zaufajcie mi jak powiem, że koncept staroszkolnego sklepu i kolejki z tym typem związanej, to coś, co sporej liczbie światłych członków społeczeństwa, niestety umyka. Ale do rzeczy.

Sytuacja, w różnych konfiguracjach, zdarza się każdemu sprzedawcy rzadziej lub częściej, że pojawi się klient tytułowy – Niezdecymbał. Czasem znany też, jako Niezdecydupa. Ten jeden, konkretny, uciążliwy, powracający jak swędzenie prącia przy chorobie wenerycznej. Niezapomniany. No i miałem takiego. Przyszedł do sklepu. Dwie osoby przed nim, nikogo za nim, jest ok. Obsłużyłem jedną z osób, witam się  z kolejną, jednocześnie, kątem oka widzę, że typ się szalenie intensywnie przygląda ekspozycji. „Pewnie wybiera” – pomyślałem i zająłem się obsługą drugiej osoby. W związku z tym, że problem nabrzmiał i trzeba było zrobić zamówienie specjalnie pod wymagania klienta, cała obsługa trwała dobre 10 minut. Nasz bohater nadal, dziarsko przyglądał się ekspozycji.

No i co się stało jak już przyszła jego kolej? Nic. Zaczął wzdychać, mamrotać pod nosem, marudzić, że on by chciał, a nie wie co… W dodatku głosem dyplomowanego cierpiętnika, prześladowanego ponieważ tak, zaczyna za każdym razem, TO SAMO PIERDOLENIE, że on by chciał, ale nie wie co…

Panie i Panowie – Niezdecymbał.

O ile brak decyzji już ma wpisany w charakterystykę ogólną, to element cymbalistyczny bierze się stąd, że nie dociera do kolesia żadna, choćby nie wiem jak dokładnie przekazane informacje. Bo nie jest żadną tajemnicą, że każdy sklep, żeby nie wiem jak rozbudowany, prędzej czy później, kończy ofertę, bo produktów ma ile ma.

A ta ciućma patentowana, cierpiąca na amebozę intelektualną, bo inaczej tego zdiagnozować się nie da, za każdym jednym razem pyta o to samo… Ja nie wiem, czy sklep stał się teraz miejscem na terapię i szukanie kolegów? Dramat…

 

W poprzednim odcinku…
Klient Plankton
Autopilot intelektualny

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *